CMENTARZ NA KRÓLEWSKIM WZGÓRZU    [1]

  WZGÓRZE NIEPAMIĘCI

Spacerując ulicami Gdańska, odwiedzając ciche zakątki willowego Wrzeszcza, przysiadając na chwile w parku lub na skwerze rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że te miejsca bardzo często związane są ściśle z dziejami żydowskiej obecności. Nic o tym nie mówi; nie ma Tarcz Dawida, napisów hebrajskich, często nie ma po prostu nic.
Takim miejscem jest, między bardzo wielu innymi, Królewskie Wzgórze we Wrzeszczu.
Stąpając leśnymi dróżkami wzgórza nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy oto w jednej z największych nekropolii żydowskich tego regionu Europy. Gdzieniegdzie potykamy się o jakąś cegłę, nogi plączą się nam w gęstwinie niezwykle bujnego bluszczu, czasami zobaczymy fragment jakiejś ceglanej podmurówki. Nie zastanawiamy się kto i po co budował coś na tym pięknym, leśnym wzgórzu.

Bogata, biedna historia

Tymczasem już w wieku XVIII osiadli we Wrzeszczu Żydzi (którzy nie mogli zamieszkać w granicach Gdańska) założyli na Królewskim Wzgórzu, w okolicach Świętej Studzienki, cmentarz. Aż do początków XIX wieku był on wykorzystywany przez członków wrzeszczańskiej społeczności żydowskiej. U stóp wzgórza pobudowano dom pogrzebowy, zbudowano drugi i – najprawdopodobniej – ogrodzono cały teren.
Niestety, w okresie wojen napoleońskich na Wzgórzu Królewskim stacjonowali żolnierze rosyjscy, którzy zdewastowali i zbeszcześcili cmentarz. Jak pisał w 1860 roku w swojej „Die Geschichte der Juden zu Danzig” rabin dr Abraham Stein (zwolennik judaizmu reformowanego, rabin gminy w Starych Szkotach): cmentarz „został w czasie ostatniego oblężenia w 1813 roku, przez Rosjan tak spustoszony, że prawie ślad żaden po grobach nie pozostał”. Nekropolię zamknięto do 1823 roku.
Po ponownym otwarciu cmentarza teren nieco powiększono (o dolinkę za wzgórzem), poczęto budować bogate ohele, ekshumowano z nekropolii w Chełmie i przenoszono na Królewskie Wzgórze szczątki członków gminy wrzeszczańskiej.
Cmentarz czynny był do stycznia 1939 roku, gdy w wyniku – wymuszonej przez nazistowski Senat Wolnego Miasta Gdańska – umowy z władzami państwowymi teren na Wzgórzu Królewskim został sprzedany. W maju 1934 roku na łamach gazety gdańskiej gminy żydowskiej „ Judisches Gemeindeblatt” Erich Ruschkewitz (działacz społeczny i kulturalny gdańskiej gminy żydowskiej, publicysta polityczny i kulturalny gdańskiej SPD „Danziger Volksstimme” ,współpracownik i przyjaciel posła SPD do Volkstagu Ericha Brosta, zginął w Oświęcimiu) tak pisał o swoich odwiedzinach na Królewskim Wzgórzu: „Pewnego wiosennego dnia, jakim ten miesiąc tak bogato został obdarzony, w takim dniu, w którym nic innego wydaje się nie mieć znaczenia poza kwitnącym, nabrzmiałym pączkami życiem, w takim dniu udałem się na Królewskie Wzgórze, aby popatrzeć na zbocze porośnięte bluszczami, usiane zawilcami, odchodzące w przeszłość, częściowo zapomniane.”

Wczoraj

„Ogrodnik, któremu powierzono pieczę nad tym najstarszym cmentarzem żydowskim w Gdańsku, wszedł ze mną na wzgórze, aby otworzyć bramę. /.../ Szliśmy wzdłuż rzędu grobowców. Kamienne, niektóre stojące pionowo, inne położone w formie płaskich płyt, w większości są już zwietrzałe. Tylko tu i ówdzie można jeszcze odczytać inskrypcje hebrajskie lub niemieckie.
„ Tu spoczywa prosty, kochający prawdę człowiek, który zawsze czynił sprawiedliwość i żył w boskiej wierze”. Zmarł w 1828 roku.
 
[1] [2]