Nie ta ulica dla rabina

Słupscy radni PiS nie chcą, by ulica obok miejskiego cmentarza była imienia Maksa Josepha, ostatniego żydowskiego rabina w tym mieście. Powód? Cmentarz jest katolicki.

Przy ulicy znajdują się także przedwojenny żydowski dom pogrzebowy i resztki żydowskiego cmentarza. Projekt uchwały w sprawie nadania ulicy imienia rabina złożył w połowie października prezydent miasta Maciej Kobyliński. „Rabin Max Joseph był wielkim autorytetem moralnym i naukowym zarówno Izraelu, jak i w przedwojennym Słupsku. Budynek dawnego domu pogrzebowego i ulica, przy której stoi, to miejsca najbardziej związane z jego działalnością”
czytamy we wniosku.

Uchwale sprzeciwił się radny PiS Tomasz Rosiński, politolog, historyk hobbysta:
Na cmentarzu jest pochowanych 120 tys. osób. 99 proc. to chrześcijanie. Ich rodziny nie chcą, by cmentarna ulica nosiła taką nazwę. Będę głosował przeciw nadaniu imienia rabina. Mam poczucie, że wypełniam zobowiązanie wobec tych osób. Zastanowimy się w PiS, czy nie wprowadzić w tej sprawie dyscypliny partyjnej.

Wiceprezydent Słupska Ryszard Kwiatkowski zauważa, że cmentarz zajmuje część dawnego kirkutu:
Kości katolików wymieszane są ze szczątkami Żydów. Wypowiedzi takie jak radnego Rosińskiego powodują złe opinie o Polakach i naszym rzekomym antysemityzmie.

Max Joseph przybył do Słupska w 1902 r., kiedy wybudowano tu synagogę. Gmina żydowska liczyła wtedy ok. 1 tys. osób. W 1936 r. represje nazistów zmusiły Josepha do opuszczenia Słupska. Wyjechał do Berlina, a potem do Palestyny. Zmarł w 1950 r. Przed wojną namawiał ludzi, by wyjeżdżali ze Słupska
przewidział los Żydów podczas II wojny światowej. Wielu ludzi dzięki niemu ocalało. Niestety, nie jego córka, która została w Słupsku.

W historii Słupska są karty zapisane przez Niemców, Kaszubów, Polaków i Żydów. Doświadczenia historyczne tych narodów, religii oraz kultur to nasze wspólne dziedzictwo. Odwracanie się od nich jest zubożaniem i zakłamywaniem naszej wspólnej historii mówi Mieczysław Abramowicz, rzecznik prasowy Gminy Żydowskiej w Gdańsku (obecnie należy do niej Słupsk). Symboliczny powrót rabina na słupską ulicę byłby pośmiertnym zwycięstwem nad zbrodniczym barbarzyństwem hitlerowców.

PS Radny Rosiński już raz protestował. W 2005 r. uważał, że trzeba przesunąć premierę wystawianego w Słupsku spektaklu lalkowego „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, bo zaplanowano ją na kilkanaście dni przed zaprzysiężeniem Lecha Kaczyńskiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza, 27 października 2008

 

Powrót